1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer>
  • Tytuł:
    Samotny wilk. Życie i śmierć...
  • Data utworzenia:
    10.04.2018
  • Autor:
    T. P. Mulligan
  • Autor recenzji:
    Gajusz Mariusz
  • Wydawca:
    Finna, Gdańsk 1999
  • ISBN:
    978-83-62913-86-2
  • Okładka:
    Twarda
  • Liczba stron:
    262
  • Ocena recenzenta:
    5
  • Ocena czytelników:
    (4 głosów)

Książka powstała po 6 letniej kwerendzie archiwów niemieckich, brytyjskich i amerykańskich oraz po rozmowach autora (lub korespondencji) z członkami rodziny i marynarzy, którzy służyli wraz z Wernerem Henke (głównie na okręcie podwodnym U 515). Otrzymujemy obraz tak nietypowy, że aż godny ekranizacji.

Wydawałoby się, że to typowy niemiecki oficer, odznaczany najwyższymi odznaczeniami - w tym bezpośrednio z rąk Hitlera - a więc zapewne przynajmniej zwolennik nazistów, zresztą oficjalnie oskarżany przez aliancką propagandę jako zbrodniarz wojenny na morzu.

A jak było w istocie?

Swoje życie zawodowe zaczął w 1925 roku (jako 16-latek) od marynarki handlowej dzięki czemu odwiedził obie Ameryki, Azję i Afrykę. Po wybuchu Wielkiego Kryzysu, ten objął swoim zasięgiem również i naszego bohatera. By mieć pewność pracy - szczególnie na pokładach dużych linowców - dobrze widziane było wstępowanie do SA. Henke mając takie a nie inne podejście do struktur partyjnych, wolał zmienić otoczenie. Zgłosił swoją kandydaturę do Reichsmarine, która po dojściu Hitlera do władzy i mając na uwadze swoją przyszłą rozbudowę, zaczęła przychylniej patrzeć na kandydatów z doświadczeniem w marynarce handlowej. Mimo pewnych braków (brak koneksji, słabe oceny na świadectwach) wyniki testów sprawiły (doświadczenie morskie i znajomość języków) że uzyskał na testach najwyższe z możliwych wyników. Rozrywkowy tryb życia spowodował jednak, że zajął dopiero 99 miejsce na 112 podchorążych ze swego kursu. I co może dziwić, z powodu lekkiego traktowania regulaminu Henke nie był zbyt lubiany przez swoich kolegów.

Podczas wojny domowej w Hiszpanii był na pokładzie okrętu Admiral Scheer na "patrolach neutralności", a II Wojnę Światową rozpoczął na pokładzie Schleswig-Holsteina! Dowodził baterią dział 88 mm. W dniu kapitulacji Helu 2 października, gdy Werner wraz z pewną poznaną mieszkanką Gdańska kierował się do hotelu świętując w swoim stylu, pewien oficer SS kazał mu sobie zasalutować. Gdy ten odmówił, doszło do wymiany zdań przy której Henke nasłuchał się o Marynarce jako bezczelnej zbieraninie, że jest świnią, tchórzem, itp. Chwilę później, SS-man znalazł się na ziemi po dwóch celnych ciosach oficera Kriegsmarine. Cała sytuacja zakończyła się przeprosinami przełożonego z SS na ręce dowódcy pancernika.

Henke był jednym z tych oficerów, którzy nie przenieśli się na ochotnika do U-Bootwaffe, lecz na rozkaz. Wiele wskazuje na to, że przełożony chciał się go pozbyć. Tak wiosną 1940 roku nasz bohater znalazł się pod władzą Dönitza. I tu ponownie mamy ciekawy epizod z życia Wernera. Podczas przenosin szkoły U-Bootów z Neustadt do Pilawy, postanowił odwiedzić po drodze przyjaciółkę w Berlinie licząc, że zdąży na czas zjawić się w Prusach Wschodnich. Niestety, spóźnił się 2 dni. I mimo, że za kampanię w Polsce otrzymał Krzyż Żelazny 2 klasy, sąd wojenny oskarżył go o dezercję oraz uznał za winnego. Henke trafił na kilka miesięcy do kompanii karnej. Po odbyciu kary trafił na powrót na szkolenie, tym razem do Kilonii, a w listopadzie otrzymał rozkaz stawienia się w Lorient na pokładzie U 124 jako oficer wachtowy. W lutym 1941 roku zaś dowiedział się, że oficjalnie został wyrzucony z marynarki wojennej! Był to wynik kumulacji wykroczeń, których książka przytacza bez liku. Jednak potrzeba posiadania oficerów nadających się na obsadzenie coraz to nowych U-Bootów sprawiła, że Dönitz dał mu szansę: swoją dalszą służbą ma udowodnić, że zwolnienie z czynnej służby 28 lutego i ponowne przyjęcie 1 marca z tymczasowym stopniem porucznika, swą przyszłą i przykładną służbą - było dobrą decyzją. Marchewką było wyczyszczenie konta, i przywrócenie do poprzedniego stopnia. Na szczęście U 124 dowodził as Georg Wilhelm Schulz więc i o sukcesy było łatwiej. Później, Henke otrzymał dowództwo swego własnego U-Boota U 515.

Rozdział opisujący Typ IXC jak na książkę biograficzną - a nie monografię - oszałamia szczegółowością. Ciekawostką jest porównanie tego typu do jego amerykańskiego odpowiednika klasy Gato. Kolejną, lista żywności zabieranej na 12-tygodniowy rejs liczącą 24 pozycji wyliczonej co do kilograma. Przybliżenie załogi (zawody, wiek, miejsce zamieszkania) autor zestawia z procentową średnią w całej U-Bootwaffe. Kolejną nietypową cechą postaci Wernera był wymóg wobec załogi golenia się podczas całego rejsu!

Zresztą jak wspominają marynarze, akurat na swoim okręcie Henke utrzymywał dyscyplinę na tyle na ile warunki służby na okręcie podwodnym na to pozwalały. Opis wszystkich sześciu patroli podczas których zatopił 24 statki + 2 okręty wojenne to crem de la crem całej pozycji ale i pomiędzy nimi się działo! 4 lipca 1943 roku otrzymał z rąk Hitlera Liście Dębowe do Krzyża Rycerskiego (warto zapamiętać, że pierwszy swój statek zatopił we wrześniu 1942 roku, gdy większość starej gwardii była wyautowana, a przewaga aliantów na morzu rosła z miesiąca na miesiąc). 2 tygodnie później, na wieść o prześladowaniach przez Gestapo swoich znajomych z Innsbrucka odwiedził biuro Gauleitera Franza Hofera, nazistowskiego zarządcy austriackiego Tyrolu oraz kwaterę Gestapo. W obu miejscach urządzając burę doprowadził koniec końców do zaniechania "pracy" Gestapo nad rodziną Proxauf. Cała sprawa zakończyła się korespondencją pomiędzy Himmlerem i Dönitzem. Lecz na tym etapie wojny i rozwoju sytuacji wewnętrznej w Rzeszy, tym razem to Kriegsmarine przepraszało.

W międzyczasie amerykańska propagandowa stacja radiowa oskarżyła Henkego jako zbrodniarza wojennego nr 1! Rzecz dotyczyła liniowca brytyjskiego Ceramic (faktycznie zatopionego przez Henkego) co będzie miało swoje znaczenie w niedalekiej przyszłości. Gdy w kwietniu 1944 roku po zażartej walce z aliancką grupą "łowiecką" obudowaną wokół lotniskowca eskortowego USS Guadalcanal, U 515 po ciężkich uszkodzeniach zostaje zmuszony do wypłynięcia na powierzchnię, a okręt zostaje praktycznie rozstrzelany przez niszczyciele i samoloty pokładowe.

Podczas przesłuchiwań - by skłonić go do współpracy z wywiadem - oficerowie amerykańscy wprost sugerowali oddanie go w ręce władz brytyjskich mimo wiedzy, że sam Henke w rzeczywistości o nic nie jest oskarżony, a uratowani rozbitkowie ze statków zatopionych przez bohatera książki ani razu nie zarzucili mu podobnych czynów. Co więcej, nigdy nie planowano wobec kapitana jakichkolwiek sankcji karnych doskonale wiedząc o ściśle propagandowym oskarżeniu na użytek prasy. Jednak w przeddzień planowanego oddania go w ręce poddanych króla (według słów amerykańskich oficerów: wobec braku współpracy przy przesłuchaniach uznano, że sama ta sytuacja będzie dobrą karą dla niego) mając przed sobą przewidywalny wyrok po upokarzającym procesie, Werner Henke 15 czerwca 1944 roku, wieczorem, podczas ostatniego spaceru na wolnym powietrzu na dotychczasowym miejscu zatrzymania, rzucił się na druty kolczaste tuż obok budki strażniczej, by żołnierz MP nie miał problemu z wycelowaniem. Tak zginął Kapitänleutnant (pośmiertnie Korvettenkapitän) Werner Henke.

Podsumowując, arcyciekawa pozycja. Każdy ważny fakt autor podpiera odpowiednim przypisem. Polecam wszystkim "szarym wilkom".




Na podstawie postu opublikowanego na forum: historycy.org