1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer>
  • Tytuł:
    Wilk na Atlantyku
  • Data utworzenia:
    09.11.2001
  • Autor:
    Terence Robertson
  • Autor recenzji:
    Jatzoo
  • Wydawca:
    Finna, Gdańsk 2001
  • ISBN:
    83-914587-0-9
  • Okładka:
    Twarda
  • Liczba stron:
    376
  • Ocena recenzenta:
    3
  • Ocena czytelników:
    (4 głosów)

"Wilk na Atlantyku" Terence'a Robertsona jest biografią jednego z najlepszych podwodnych asów Drugiej Wojny Światowej - Otto Kretschmera. Już sam fakt powstania tej książki jest niezwykły, gdyż niemiecki król tonażu od zawsze unikał wszelkiego typu artykułów o sobie, a wszelkie naciski wywierane na niego, i związane z tym tematem, kwitował nierzadko osobistą interwencją u swego przełożonego Karla Dönitza, by ten rozkazem zwolnił go z tego przykrego i niemiłego dla niego obowiązku.

Otto Kretschemer rozpoczyna swoją przygodę z U-Bootwaffe w 1936 roku. Rok później służy już na jednostce U-35 (Typ VII), by jeszcze tego samego roku objąć samodzielne dowództwo na U-23 (Typ II B). Na jednostce tej służy aż do roku 1940, kiedy to w kwietniu obejmuje w dowodzenie nową jednostkę U-99 (Typ VII B), na której będzie pływać aż do chwili trafienia do alianckiej niewoli w roku 1941. Podczas trwania wojny Kretschmer wykonał 16 bojowych patroli, które w sumie trwały 229 dni. Podczas tego okresu zatopił 47 alianckich jednostek o tonażu blisko 274 tysięcy ton BRT oraz uszkodził dalszych 6 (około 47 tysięcy ton BRT). Do końca trwania Drugiej Wojny Światowej nikt nie potrafił zbliżyć się do jego osiągnięcia.

Sukcesy te Kretschmer w dużej mierze zawdzięcza nietypowej technice ataku na alianckie konwoje. W przypadku kiedy pozostali dowódcy U-Bootów atakowali statki handlowe w nocy w wynurzeniu i strzelając z dużej odległości wachlarzem torped, Kretschmer w wynurzeniu starał się ominąć eskortę konwoju i wpłynąć w samo jego serce, gdzie znajdowały się najcenniejsze jednostki. Jedna torpeda - jeden statek. Taka taktyka, choć przez niektórych uważana za zbyt niebezpieczną, i wręcz szaloną, przynosiła zaskakujące efekty.

"Wilk..." przedstawia nam losy Kretschmera podczas trwania Drugiej Wojny Światowej. Zbyt krótki to okres czasu, by książkę nazwać dogłębną biografią. Mimo tego, jak zaczniemy ją już czytać, to bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opisywane walki konwojowe swoją zawziętością, nieludzka odwagą i poświęceniem zarówno marynarzy alianckich konwojów jak i załóg U-Bootów, wciąga niesamowicie. Poza w miarę dokładnym przedstawieniem poszczególnych patroli bojowych odbytych przez Kretschmera, książka zawiera również opis jego losów jako jeńca wojennego. Choć ten etap nie jest już tak ekscytujący i wciągający jak Kretschmer jako dowódca U-99, warto poświęcić również i tym stronom odrobinę uwagi.

Robertson w bardzo obiektywny sposób ukazuje Kretschmera. Nie chełpi się odniesionymi przez niego sukcesami, ani też nie wychwala na każdym kroku jego oddania "jedynie słusznej sprawie". Przedstawia nam Kretschmera takiego jakim był - bez żadnych ubarwień - a wiec skrytego dowódcę, który z odwagą i poświęceniem wypełnia wszystkie swoje obowiązki, choć niektóre z nich, przychodzi mu wypełniać z wielkim bólem serca. Brakuje bardzo przed- i powojennych losów Kretschmera, a z tego co wiemy, nadal służył w marynarce, gdzie w 1970 roku otrzymał awans na Flotillenadmirala. Niestety, zginął tragicznie w 1998 roku.