1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer>
  • Tytuł:
    Przeklęte morze...
  • Data utworzenia:
    07.03.2001
  • Autor:
    Cajus Bekker
  • Autor recenzji:
    Daiar
  • Wydawca:
    Bellona, Warszawa 1999
  • ISBN:
    83-11-0883-7-5
  • Okładka:
    Twarda
  • Liczba stron:
    389
  • Ocena recenzenta:
    3
  • Ocena czytelników:
    (2 głosów)

Cajus Bekker w słowie wstępnym do książki "Przeklęte morze. Z dzienników wojennych Kriegsmarine" napisał:

Decydujące błędy popełniono jeszcze przed wybuchem wojny, ale ich konsekwencje Niemcy odczuły dopiero pod jej koniec.

Zdanie to można uznać za tezę, którą autor stara się udowodnić w kolejnych rozdziałach swojej książki. Dlatego też skupia się przede wszystkim na początkowej fazie wojny, "by uwypuklić atmosferę tego czasu, kiedy w Niemczech żywiono olbrzymie nadzieje na zwycięstwo". Zrozumiałe staje się więc dlaczego autor z takim pietyzmem i wnikliwością odtwarza wydarzenia bezpośrednio poprzedzające wybuch wojny: niemiecko-brytyjski układ morski z 1935 roku, spory wokół kształtu przyszłej niemieckiej strony, argumenty i opinie czołowych niemieckich dowódców. Na szczególny podziw zasługuje pieczołowite odtworzenie decydującej narady Komisji Planowania Kriegsmarine, na której po burzliwej dyskusji przyjęto plan "Z", a także pierwsze dni września, gdzie wydarzenia decydujące o wybuchu wojny odtworzone są z zegarmistrzowską dokładnością.

Autor nie stara się wpadać w moralizatorski ton, nie krytykuje wówczas podjętych decyzji, nie przedstawia własnych argumentów ani sądów - zajmuje raczej pozycję obserwatora, starając się jak najdokładniej odtworzyć ówczesne wydarzenia, a wnioski pozostawia czytelnikom. Możemy więc dowiedzieć się jaki nastrój panował w sztabie Dönitza, Raedera, w kwaterze Hitlera, na pokładach pancerników "Deutschland" i "Admirał Graf Spee", jakie wówczas prowadzono rozmowy, jakie padły rozkazy.

Jak sam tytuł sugeruje, książka nie dotyczy działań tylko i wyłącznie U-Bootów. Autor opisuje również działania niemieckich okrętów liniowych, a także wszystko to, co działo się na lądzie w sztabach: spory, dyskusje, opinie i konflikty. Do niewątpliwych pozytywów zaliczyć należy fakt, że każda opisywana akcja czy to okrętów podwodnych czy nawodnych zilustrowana jest czytelnymi mapkami i schematami. Myli się jednakże ten, kto przypuszcza, że książka Bekkera to odtworzony z precyzją przebieg II wojny na morzach: jest to raczej dokładny opis kilku przełomowych wydarzeń pierwszej fazy wojny. Kolejne rozdziały nie są kontynuacjami poprzednich, a raczej oddzielnymi kapitułami poświęconymi tamtym wydarzeniom. Autor kończy swoją relację na roku 1943 i bitwie u Przylądka Północnego pomiędzy brytyjską "Home Fleet" a "Scharnhorstem". Zatopienie tego niemieckiego pancernika było symbolicznym aktem symbolizującym klęskę niemieckiej Kriegsmarine. Autor do końca starał się zachować pozycję bezstronnego obserwatora unikającego komentarzy i ograniczającego się do relacjonowania wydarzeń i wydaje się, że udało mu się obronić swoją tezę postawioną w słowie wstępnym, tym bardziej dziwić może komentarz do polskiego wydania:

Zaprezentowany tu obraz wojny wydaje się miejscami sprzeczny z naszą wiedzą i naszymi odczuciami. (...) Nasuwa się jednak podejrzenie, że autor po prostu chce pisać o niemieckich sukcesach, natomiast porażki pominąć milczeniem.