1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer>

Polacy na U-Bootach

Moderatorzy: Jatzoo, Brodołak

Posty: 15 • Strona 1 z 1

Polacy na U-Bootach

Postprzez krankehagen » 27.11.17, 23:33

Witam :) czytając niezbyt rzetelną literature :D bo tygryska pod tytułem Trzecia torpeda jest tam opisane zdarzenie zatopienia przez U-66 polskiego statku handlowego Rozewie w okolicy zatoki Meksykańskiej.Wpadłem na pomysł tematu na którym moglibyście przytaczać sytuacje brania jeńców Polskich na ubooty jak i losy Polaków wcielanych siłą do Ubootwaffe.Do niewoli wziętym przez U-66 był Kapitan statku Rozewie odbył on z Niemcami pozostałą część patrolu dopóki nie trafił do Francji i do obozu jenieckiego.Jak pamiętam Niemcy stracili chyba z 3 torpedy na niewielki Polski statek zanim go zatopili kpt Markworth wydawal się rozgoryczony stratą tylu torped w rozmowie z kapitanem Rozewia gdy dowiedział się o jego niewielkim tonażu.
Jak było w innych przypadkach? Znam historie ślązaka Franciszka Mahonia który jedyny ocalał z załogi U-512.
A inni Polacy ??
krankehagen
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 54.000 BRT

Dołączył(a): 08.04.13, 22:01

Re: Polacy na Ubootach.

Postprzez ObltzS » 28.11.17, 19:30

Witam !

Trochę informacji tutaj :
https://historia.trojmiasto.pl/Pierwszy-jeniec-polskiej-marynarki-handlowej-n83771.html
https://www.uboat.net/allies/merchants/ship/2007.html
krankehagen napisał :
Wpadłem na pomysł tematu na którym moglibyście przytaczać sytuacje brania jeńców Polskich na ubooty jak i losy Polaków wcielanych siłą do Ubootwaffe.
Jak było w innych przypadkach? Znam historie Ślązaka Franciszka Mahonia który jedyny ocalał z załogi U-512.


Do U-Bootwaffe (nawet w końcowej fazie wojny) nigdy nie wcielano obywateli z państw okupowanych (podbitych). To, że na listach załóg różnych okrętów podwodnych są nazwiska brzmiące niemal identycznie jak polskie, nie oznacza to, że byli oni siłą wcielani do U-Bootwaffe.
Jeśli prześledziłbyś pochodzenie tych osób, to związane jest to z rejonami tzw. pogranicza ówczesnej Polski - zwłaszcza Pomorze i Śląsk, gdzie po plebiscytach i wytyczeniu nowych granic Europy po zakończeniu I wojny światowej, część terytorium tych regionów przyznano Polsce a część przyznano Niemcom. Jeśli mieszkańcy tych regionów zadeklarowali swą przynależność do narodowości niemieckiej i uważali się za obywateli Niemiec (co było urzędowo potwierdzone) nie było wówczas żadnych przeciwwskazań do odbycia przez nich służby w wojsku niemieckim, a mogli także jak każdy inny poborowy narodowości niemieckiej w pierwszym okresie wojny wybrać rodzaj sił zbrojnych (np. wojska lądowe, lotnictwo, marynarka), w których chcieli służyć.
Inaczej przedstawiała się sprawa z osobami, które podpisały tzw. Volkslistę, a wiązało się to z przyznaniem obywatelstwa III Rzeszy i automatycznie obowiązkowym powołaniem do odbycia służby wojskowej.
Prawdopodobnie zatem kpt. ż. w. J. Lewandowski był jedynym polskim jeńcem wziętym na pokład U-Boota, a poszukiwania Polaków siłą wcielanych do U-Bootwaffe nie przyniosą spodziewanego efektu ...

Polecam ciekawą lekturę z tego tematu : Ryszard Kaczmarek, Polacy w Wehrmachcie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010
https://pl.wikipedia.org/wiki/Volkslista
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Kaczmarek
ObltzS
Admiral
Admiral
Moderator Team
 
Tonaż: 1.633.000 BRT

Dołączył(a): 05.07.05, 19:31
Lokalizacja: Polska południowa

Re: Polacy na Ubootach.

Postprzez ted » 30.11.17, 12:11

ObltzS napisał(a):Witam !

Trochę informacji tutaj :
https://historia.trojmiasto.pl/Pierwszy-jeniec-polskiej-marynarki-handlowej-n83771.html
https://www.uboat.net/allies/merchants/ship/2007.html
krankehagen napisał :
Wpadłem na pomysł tematu na którym moglibyście przytaczać sytuacje brania jeńców Polskich na ubooty jak i losy Polaków wcielanych siłą do Ubootwaffe.
Jak było w innych przypadkach? Znam historie Ślązaka Franciszka Mahonia który jedyny ocalał z załogi U-512.


Prawdopodobnie zatem kpt. ż. w. J. Lewandowski był jedynym polskim jeńcem wziętym na pokład U-Boota, a poszukiwania Polaków siłą wcielanych do U-Bootwaffe nie przyniosą spodziewanego efektu ...

Polecam ciekawą lekturę z tego tematu : Ryszard Kaczmarek, Polacy w Wehrmachcie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010
https://pl.wikipedia.org/wiki/Volkslista
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Kaczmarek

Nie był jedynym. Znam jeszcze przypadek, gdy uratowano Polaka z zatopionej jednostki alianckiej, ale Niemcy z U-Boota w trakcie rejsu" przenieśli go na jakąś jednostkę neutralną. No i nie zapominajcie epizodu z "Laconią". Jakby nie patrzeć, dzięki Niemcom (z trzech U-Bootów) uratowało się 71 ze 102 Polaków, którzy uczestniczyli w tym rejsie. Można powiedzieć, że byli "wzięci do niewoli" na czas krótki, bo zabrały ich potem francuskie okręty pod flagą Vichy.
ted
Oberleutnant zur See
 
Tonaż: 261.000 BRT

Dołączył(a): 06.10.13, 20:35

Re: Polacy na Ubootach.

Postprzez ObltzS » 30.11.17, 21:42

Witam !

ted napisał :
Nie był jedynym. Znam jeszcze przypadek, gdy uratowano Polaka z zatopionej jednostki alianckiej, ale Niemcy z U-Boota w trakcie rejsu" przenieśli go na jakąś jednostkę neutralną. No i nie zapominajcie epizodu z "Laconią". Jakby nie patrzeć, dzięki Niemcom (z trzech U-Bootów) uratowało się 71 ze 102 Polaków, którzy uczestniczyli w tym rejsie. Można powiedzieć, że byli "wzięci do niewoli" na czas krótki, bo zabrały ich potem francuskie okręty pod flagą Vichy.


Dzięki za uzupełnienie ted. Ale przypadek kpt. J. Lewandowskiego jest swego rodzaju jedynym wyjątkiem (żeby nie napisać ewenementem) - Polak wzięty na pokład U-Boota do niewoli po zatopieniu statku płynącego pod banderą polskiej marynarki handlowej.
Naturalnie pozostaje temat - bardziej obszerny i mało opracowany - naszych rodaków walczących w ramach wojsk i jednostek alianckich (głównie sojusznicze marynarki wojenne RN, RCN i lotnictwo alianckie), gdzie na powyższych przykładach wykazałeś występowanie takich przypadków.
ObltzS
Admiral
Admiral
Moderator Team
 
Tonaż: 1.633.000 BRT

Dołączył(a): 05.07.05, 19:31
Lokalizacja: Polska południowa

Re: Polacy na Ubootach.

Postprzez quarvus » 03.01.18, 06:23

ObltzS napisał(a):Jeśli prześledziłbyś pochodzenie tych osób, to związane jest to z rejonami tzw. pogranicza ówczesnej Polski - zwłaszcza Pomorze i Śląsk, gdzie po plebiscytach i wytyczeniu nowych granic Europy po zakończeniu I wojny światowej, część terytorium tych regionów przyznano Polsce a część przyznano Niemcom. Jeśli mieszkańcy tych regionów zadeklarowali swą przynależność do narodowości niemieckiej i uważali się za obywateli Niemiec (co było urzędowo potwierdzone) nie było wówczas żadnych przeciwwskazań do odbycia przez nich służby w wojsku niemieckim, a mogli także jak każdy inny poborowy narodowości niemieckiej w pierwszym okresie wojny wybrać rodzaj sił zbrojnych (np. wojska lądowe, lotnictwo, marynarka), w których chcieli służyć.

Przestrzegałbym przed mieszaniem kwestii narodowości i obywatelstwa. Nie trzeba było deklarować narodowości niemieckiej, aby być lub pozostać w 1919 roku obywatelem niemieckim. Jak i zresztą żadnym innym (słusznie zauważasz, że inaczej było z Volkslistą z lat 1939-45, gdzie deklaracja przynależności do narodu niemieckiego była wymagana, aby uzyskać obywatelstwo niemieckie). Na bazie rozwiązań pokoju wersalskiego z 1919 roku wszyscy, którzy urodzili się jako obywatele niemieccy, mieli prawo nimi pozostać, bez względu na narodowość i zamieszkanie (bo to nie Sowiety). Natomiast Polska ustawą sejmową określała warunki pozostania (zamieszkiwania) na terytorium państwa polskiego obywateli niemieckich, czyli tych, którzy nie zrezygnowali lub nie chcieli zrezygnować z obywatelstwa niemieckiego. Otóż owa ustawa określała, że obywatele niemieccy musieli starać się o wizę do pobytu na teryt. polskim, a tych wiz postanowiono nie udzielać. A bez wizy i specjalnego pozwolenia obywatel niemiecki nie mógł posiadać np. majątku nieruchomego na teryt. polskim. I w związku z tym od czerwca 1919 roku miał określony czas (nie pamiętam jaki - na pewno minimum kilka miesięcy) na sprzedaż majątku nieruchomego i wyniesienie się z Polski, bo inaczej groziła mu deportacja i konfiskata majątku.

Chyba że, zadeklarował przyjęcie obywatelstwa polskiego (i rezygnację z obywatelstwa niemieckiego), co pozwalało mu korzystać z pełni praw obywatelskich na terytorium Polski. To przyjęcie obywatelstwa polskiego nazywano "opcją" - a tych ludzi "optantami" i jego warunkiem nie było jakiekolwiek odrzucenie narodowości. Czyli nadal pozostawał Niemcem lub Polakiem (kim chciał), ale z polskim obywatelstwem. Polskie obywatelstwo było czymś nowym, bo w okresie zaborów nie istniało.

I podobnie było z Polakami (uważającymi się za Polaków) na terytorium niemieckim i z obywatelstwem niemieckim. Aby mieć obowiązek służby w Reichswehrze lub potem w Wehrmachcie, nie musieli wcale deklarować "przynależności do narodowości niemieckiej". Służba wojskowa obowiązywała obywateli danego kraju bez względu na narodowość!

Natomiast inaczej jest w okresie II wojny światowej.
1) Niemcy przyjmujący dobrowolnie obywatelstwo (wpis na Volkslistę) niemieckie będący wcześniej obywatelami polskimi dokonywali zdrady głównej (z punktu widzenia państwa polskiego i prawa międzynarodowego). Z punktu widzenia III Rzeszy nie, bo ona uznawała państwo polskie za nieistniejące.
2) Polacy siłą zmuszani do podpisywania Volkslisty (a oczywiście były takich tysiące), musieli służyć w Wehrmachcie - więc takich, co poszli do Kriegsmarine też się znajdzie. I tu jeszcze były spore różnice w traktowaniu Volkslisty. I tak w prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie, liberalny katolik gauleiter Foerster kazał wpisywać większość ludzi, nawet Polaków na Volkslistę, co ratowało ich majątki i przed wywózką do GG, a często ich życie. Więc Polacy na to się godzili, choć był to jakiś-tam przymus. Natomiast w Warthelandzie gauleiter Greiser kazał udowadniać i ściśle przestrzegać niemieckiego (choćby częściowo) pochodzenia Volksdeutschów. Dopiero pod koniec wojny w poszukiwaniu mięsa armatniego poluzowano kryteria wpisu i stosowano nawet rozmaite metody zmuszania do tego.


Kogo zatem można uznawać za "Polaka siłą wcielonego" do niemieckich sił zbrojnych w czasie II wojny światowej? Jest to raczej skomplikowana kwestia prawna. Otóż najpierw ten ktoś musiałby się zrehabilitować przed polskimi władzami za wpis na Volkslistę, twierdząc, że odbyło się to pod jakoś-tam określonym przymusem (groźbą) i oczywiście odrzucić to nabyte tą drogą obywatelstwo niemieckie. Następnie musiałby przyjąć obywatelstwo polskie z powrotem jakimś oświadczeniem woli, albo uznać fakt przyjęcia obywatelstwa niemieckiego za nieważny (bo pod przymusem). I dopiero mógłby się powoływać na to, że "został siłą wcielony" w konsekwencji zmuszenia go do niechcianego obywatelstwa niemieckiego przez III Rzeszę. Wszystko więc, z punktu widzenia prawnego, opierać się musi na tzw. "oświadczeniach woli" - czyli nikt, poza samym zainteresowanym nie może określić, czy chciał, czy go zmuszono.

Aby podsumować te rozwlekłe rozważania prawne, należy stwierdzić więc, że poszukiwanie "Polaków siłą wcielonych do niemieckich sił zbrojnych", należałoby zacząć od posiadania zweryfikowanej przez państwo polskie listy oświadczeń woli owych Polaków, albo i nawet mieszańców, że zostali zmuszeni itd.... Bo bez takich oświadczeń, ustalenie, kto został siłą wcielony, nie jest możliwe. Pewna część tych ludzi takie oświadczenia w papierach rehabilitacyjnych lub osobistych (w formie wspomnień) pewno zostawiła. Ale posługiwanie się metodą "na nazwiska" - czy ma polskie brzmienie czy niemieckie - to jest droga na manowce...
quarvus
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 80.000 BRT

Dołączył(a): 14.12.07, 12:07
Lokalizacja: Poznań

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez krankehagen » 03.01.18, 20:52

A mam pytanie co to był za uboot jego numer taktyczny? ten co oddał Polaka na statek neutralny?
krankehagen
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 54.000 BRT

Dołączył(a): 08.04.13, 22:01

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez ted » 04.01.18, 16:23

Poszperam u siebie i jak znajdę - podam.

Jest.
Czesław Stankiewicz na początku wojny przeżył 12 listopada 1939 r. zatopienie brytyjskiego trawlera "Cresswell" (275 BRT). Zatopiła go "dziewiątka" U 41, pod dowództwem Kplt Muglera. Niemiec miał wziąć do niewoli sześciu uratowanych, w tym Stankiewicza. Byli w trakcie pobytu na U-Boocie traktowani przyzwoicie, a potem Mugler zwolnił ich i przeokrętował ich na napotkany inny trawler. Zakładam, że neutralny (wydaje mi się to logiczne, bo brytyjski Niemcy chyba posłaliby znów na dno), ale w opisie zdarzenia nie ma jakiej bandery. Podał to J. Pertek, Druga mała flota, Poznań 1983, s. 321.
Akurat ten U-Boot długo nie powojował, bo został zatopiony już na początku 1940 r.
Stankiewicz pływał później podczas wojny na statkach PMH.
ted
Oberleutnant zur See
 
Tonaż: 261.000 BRT

Dołączył(a): 06.10.13, 20:35

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez krankehagen » 04.01.18, 22:21

Czytałem kiedyś książkę (Pod obcymi banderami ) było tam wymienione zatopienie statku Avocet na którym służył Polak lub Polacy z tego co pamiętam przez U-203 Rolfa Mutzelburga ale tu już odchodze raczej od tematu bo chodzi o Polaków który mieli przebywać na pokładzie uboota będąc czasowo jeńcami lub załogantami.Rzuce okiem tylko na te zatopienia U203 hmmm rzeczywiście Avoceta statek pasażerski zatopiony we wrześniu 1941roku.Jak coś sobie przypomne napisze.
krankehagen
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 54.000 BRT

Dołączył(a): 08.04.13, 22:01

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez krankehagen » 04.01.18, 22:26

Przypomne sobie oczywiście czy miały miejsca zdarzenia pobytu Polaków na ubootach :D.swoją drogą miło byłoby poczytać książke o tym zatopieniu Rozewia przez U-66 w nowszej publikacji poza Tygryskiem :D Historie statku i Uboota to byloby dobre :D
krankehagen
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 54.000 BRT

Dołączył(a): 08.04.13, 22:01

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez ObltzS » 05.01.18, 16:22

Witam !

krankehagen napisał :
Czytałem kiedyś książkę (Pod obcymi banderami ) było tam wymienione zatopienie statku Avocet na którym służył Polak lub Polacy z tego co pamiętam przez U-203 Rolfa Mutzelburga ale tu już odchodze raczej od tematu bo chodzi o Polaków który mieli przebywać na pokładzie uboota będąc czasowo jeńcami lub załogantami


W początkowym okresie wojny zdarzało się U-Bootom brać jeńców na pokłady swoich okrętów - ale w bardzo ograniczonej ilości, brano głownie tych, którzy z punktu widzenia interesów III Rzeszy mogli być przydatni (wiedza o konwojach, miejsca zgrupowania statków, rodzaj ładunku itp.) - okręty płynące na patrol przekazywały ich na U-Booty powracające do bazy, jeniec w trakcie odbywania patrolu to prawdziwy kłopot i nigdy nie byli oni traktowani jak dodatkowi członkowie załogi (poza jednym wyjątkiem pewnego oficera, który cieszył się nawet ograniczoną swobodą poruszania się i brał udział na równi z innymi w ograniczonych czynnościach - ale ten jeniec nie był Polakiem).

Tak jak napisałem wcześniej - do U-Bootwaffe (nawet w końcowej fazie wojny) nigdy nie wcielano obywateli z państw okupowanych (podbitych). To, że na listach załóg różnych okrętów podwodnych są nazwiska brzmiące niemal identycznie jak polskie, nie oznacza to, że byli oni siłą wcielani do U-Bootwaffe. Wynika z tego prosta konkluzja - żadna osoba obywatelstwa i narodowości polskiej nigdy nie służyła w czasie wojny na żadnym U-Boocie ...
ObltzS
Admiral
Admiral
Moderator Team
 
Tonaż: 1.633.000 BRT

Dołączył(a): 05.07.05, 19:31
Lokalizacja: Polska południowa

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez quarvus » 06.01.18, 15:07

Przepraszam, że jeszcze raz się wtrącam, ale nie można twierdzić, że "żadna osoba polskiej narodowości" nie służyła na u-boocie. Choćby dlatego, że jeszcze przed wojną działała organizacja mniejszości polskiej w Niemczech, oficjalnie uznana przez Hitlera w 1934 lub 1936. A więc można było oficjalnie przyznawać się do narodowości polskiej i być obywatelem Niemiec. Aby takie twierdzenie obronić należałoby sprawdzić wszystkie osoby z Ubootwaffe, czy nie ma wśród nich członków owej organizacji polskiej mniejszości. Ale to nie wszystko: o tym czy ktoś jest takiej lub innej mniejszości decyduje sama osoba zainteresowana. Nie można być pewnym, czy jakiś marynarz z tysięcy na u-bootach nie uważał się za Polaka i nie był np. "siłą wcielony".
Co do obywatelstwa, to już bardziej prawdopodobne, że nikt bez niemieckiego obywatelstwa nie był werbowany do U-bootwaffe - bo takie były przepisy, że poborowi podlegać mogli obywatele Niemiec. Nawet jeśli świeżo (volkslista) to obywatelstwo przyjęli.
Ale nadal bym się takiego uogólniania bał. Jest np. słynny Degrelle, obywatel belgijski służący w Waffen SS, czyli niemieckich siłach zbrojnych i wielu innych. Czyli nie trzeba było zmieniać obywatelstwa, aby służyć w niemieckich siłach zbrojnych i to nie tylko w Waffen SS. Sam legion waloński przez rok (1941-42) był częścią Wehrmachtu. Podobnie częścią Wehrmachtu była dywizja hiszpańska lub legion chorwacki.

Sam zwracałem uwagę kiedyś na tym forum, że arcyciekawa jest pod tym względem postać Wolfganga Lutha - który urodził się w Rydze w 1913 i nawet studia rozpoczął na Łotwie. Po czym 1 kwietnia 1933 roku wstąpił do Reichsmarine. Myślę, że przed 1933 rokiem miał obywatelstwo łotewskie (będąc etnicznym Niemcem), a potem pewno musiał przyjąć obywatelstwo niemieckie - tylko nikt się tym nie zajmuje - nawet w jego biografiach nie spotkałem żadnej konkretnej informacji na ten temat.

Wystarczy kliknąć w wyszukiwarkę i sami szybko znajdziecie, oto w sekundę znaleziony post z Wrocławia 2009 r.:
Dziadek mojego znajomego znad morza - nazywał się August Koschlik - był Kaszubem. Wcielono do do Kriegsmarine. Podczas operacji "Weserübung" (atak na Norwegię) w 1940 r. pływał na niszczycielu "Erich Giese" zatopionym pod Narvikiem. Za walki w Norwegii dostał Krzyż Żelazny II Klasy. Następnie służył w U-Bootwaffe, konkretnie na U-19 (typ II) na Morzu Czarnym (zwalczanie żeglugi radzieckiej). Kilka lat temu kontaktowałem się listownie z b. dowódcą U-19, Hansem-Ludwigiem Gaude, który Koschlika wspominał b. ciepło.

Forum Historia.org.pl - Polacy w armii III Rzeszy
https://forum.historia.org.pl/topic/3804-polacy-w-armii-rzeszy/?page=2
quarvus
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 80.000 BRT

Dołączył(a): 14.12.07, 12:07
Lokalizacja: Poznań

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez ObltzS » 06.01.18, 21:27

Witam !

Podobnie, jak W. Lütha można rozpatrywać postać Wernera Henke - urodzony w Toruniu (1909 r.), jego rodzina, po zakończeniu I wojny wyjechała do Niemiec.
Wspomniany August Koschlik był Ślązakiem z Opola, jednak wyszukiwarki listy załóg U-Bootów nie podają jego nazwiska w składzie U 19 :
http://historisches-marinearchiv.de/projekte/crewlisten/ww2/eingabe.php?site=1&var1=wert1&var2=wert2
http://web.archive.org/web/20110831182159/http://ubootwaffe.net/crews/crews.cgi?uquery=1;boatnum=19
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=3052
Warto zwrócić uwagę na pewne stwierdzenie w przywołanym poście :
Nawet kiedyś szukałem wydawcy, który chciałby wydać te zdjęcia (jakieś 200 sztuk), na co mam zgodę wnuka Koschlika, który jest... Polakiem mieszkającym na Wybrzeżu (August Koschlik był Ślązakiem z Opola).

Jeśli wnuk był Polakiem, to kim był jego dziadek ?
ObltzS
Admiral
Admiral
Moderator Team
 
Tonaż: 1.633.000 BRT

Dołączył(a): 05.07.05, 19:31
Lokalizacja: Polska południowa

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez quarvus » 07.01.18, 15:26

No właśnie, te sprawy (narodowości) są nie do rozstrzygnięcia przez nas, bo każdy człowiek z osobna, obojętnie kim byli jego przodkowie, może się uznać za Kaszuba, Polaka, Niemca, lub z mieszanej rodziny. Bez deklaracji samego zainteresowanego nie decydujmy, czy to był Niemiec, czy Polak, czy Ślązak...

Ale ciekawe jest to, że przypadkowo natrafione na forum nazwisko Koschlika wzbudziło dyskusję fachową o weryfikacji faktu jego służby na U19.

ObltzS - czy ty możesz podjąć jakoweś śledztwo w sprawie Koschlika? Może warto się zainteresować takim zgłoszonym zasobem fotografii czy spuścizną tego człowieka i ostatecznie zweryfikować tą postać...

Podobne trudności nastręczy postać pierwszowojennej U-bootwaffe - nasz wiceadmirał Urnug. Niewątpliwy Niemiec z pochodzenia, przyjął w 1919 roku obywatelstwo polskie, no i podawał się za Polaka do tego stopnia, że w niewoli niemieckiej po 1939 roku odmówił posługiwania się językiem niemieckim. Umarł w domu polskich weteranów. Konia z rzędem temu, kto by autorytatywnie rozstrzygnął, czy mamy o nim pisać "Polak", czy "Niemiec". Jego osobista identyfikacja, zwłaszcza po pokoju wersalskim była polska, ale pochodzenie etniczne ewidentnie niemieckie. Takich przypadków na "Kresach Zachodnich" było mnóstwo z powodu mieszania się rodzin i narodowości. Proponuję z pewną ostrożnością to traktować, odwołując się, o ile tylko można, do oficjalnych deklaracji osób, o których piszemy. Natomiast, gdy jasnych deklaracji osób zainteresowanych nie mamy, nie powinniśmy nikogo oceniać po brzmieniu nazwiska i możemy się skupiać jedynie na formalnym obywatelstwie.

Najprawdopodobniej do Kriegsmarine (a więc i U-bootwaffe) z definicji nie przyjmowano obywateli obcych państw. Tylko dopóki nie będziemy mogli się powołać na urzędowy lub ustawowy dokument niemiecki na ten temat, to nie możemy być tego pewni. Natomiast to nie oznacza, że wszyscy marynarze byli etnicznymi pełnymi Niemcami, albo wcześniej nie posiadali innych obywatelstw. Jako że Kriegsmarine stanowiła część Wehrmachtu, a w Wehrmachcie dość powszechnie służyli obywatele obcych państw, nie możemy być na tym etapie niczego pewni.

Jeszcze jeden przypadek przychodzi mi na myśl: w układzie powołującym Niezależne Państwo Chorwackie, Mussolini wymusił, o ile pamiętam, że NDH nie będzie miała marynarki wojennej na Adriatyku. Aby to obejść, Chorwaci utworzyli w tzw. Legionie Chorwackim powołanym przy Wehrmachcie sekcję morską, ale obsadzali jednostki i pływali tylko na Morzu Czarnym (1941-44). Pozostaje pytanie, czy owa sekcja morska Legionu Chorwackiego na Morzu Czarnym była uznawana za część Kriegsmarine? Jeśli tak, to mielibyśmy precedens służby obywateli obcego państwa w Kriegsmarine.

A wracając do Lutha, to jeszcze można dodać, że urodził się jako obywatel rosyjski i był nim w latach 1913-1919. Wraz z powstaniem państwa łotewskiego, stał się obywatelem Łotwy, a gdy wstępował do Reichsmarine w 1933 złożył jakieś oświadczenie o przyjęciu obywatelstwa niemieckiego i rezygnacji z obywatelstwa łotewskiego. Jego rodzice natomiast trafili do Środy Wielkpolskiej z falą emigrantów niemieckich z krajów bałtyckich w roku 1940, również tracąc obywatelstwo łotewskie i nabywając obywatelstwo niemieckie.
quarvus
Oberfähnrich zur See
 
Tonaż: 80.000 BRT

Dołączył(a): 14.12.07, 12:07
Lokalizacja: Poznań

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez ObltzS » 07.01.18, 16:50

Witam !

quarvus napisał :
No właśnie, te sprawy (narodowości) są nie do rozstrzygnięcia przez nas, bo każdy człowiek z osobna, obojętnie kim byli jego przodkowie, może się uznać za Kaszuba, Polaka, Niemca, lub z mieszanej rodziny. Bez deklaracji samego zainteresowanego nie decydujmy, czy to był Niemiec, czy Polak, czy Ślązak...


Przypadek zarówno Unruga jak i wnuka Koschlika (ale nie samego Augusta) i wielu podobnych może wskazywać tylko na jedno : osoby te z własnej woli repolonizowały się i przyjęły obywatelstwo polskie (syn Augusta lub jego wnuk). Sam August musiał uznawać się za zadeklarowanego Niemca, gdyż inaczej nie miałby szansy wstąpienia do U-Bootwaffe.


Warto pamiętać o tym, że Niemcy mieli wybitnie pejoratywny stosunek do Polaków - to m. in. odrodzonemu po 123 latach nieobecności na mapie Europy nowemu państwu polskiemu przypisywali po 1919 r. niemal wszystkie niepowodzenia i ograniczenia, jakie nakładał na ich państwo Traktat Wersalski - w tym : utratę zamorskich kolonii, ograniczenia dotyczące armii niemieckiej, podział Wielkich Prus i utratę swoich terytoriów na rzecz nowego państwa polskiego, słabość polityczną Republiki Weimarskiej, kryzys gospodarczy itp., itd. Ponadto warto mieć na uwadze także to, że nacja polska była zaliczano przez Niemców do wielkiej rodziny Słowian, a ludy słowiańskie (i nie tylko, a w tym także i Polacy) były traktowane jako niższa rasa tzw. Untermenschen, nie posiadająca nawet najmniejszych cech aryjskich.

Czy zatem w nazistowskich Niemczech, gdzie metodycznie realizowano tzw. Generalplan Ost w stosunku do podbitych państw na wschód od Niemiec, Polak uważany za niższą kategorię ludzi (Untermensch) zostałby wcielony do U-Bootwaffe dobrowolnie lub siłą - uważam to za wykluczone. Gdyby tak było a Polak zgłosiłby się dobrowolnie (zakładając nawet hipotetycznie) - to albo taka osoba zostałaby potraktowana jako czyniąca sobie kpiny z państwa i narodu niemieckiego i w ramach „resocjalizacji” zesłana do jednego z KL lub B.d.U. Dönitz straciłby posadę, gdyby do U-Bootwaffe rekrutował Polaków …

Przywołam raz jeszcze swoje uprzednie stwierdzenia :
Tak jak napisałem wcześniej - do U-Bootwaffe (nawet w końcowej fazie wojny) nigdy nie wcielano obywateli z państw okupowanych (podbitych). To, że na listach załóg różnych okrętów podwodnych są nazwiska brzmiące niemal identycznie jak polskie, nie oznacza to, że byli oni siłą wcielani do U-Bootwaffe. Wynika z tego prosta konkluzja - żadna osoba obywatelstwa i narodowości polskiej nigdy nie służyła w czasie wojny na żadnym U-Boocie ...
ObltzS
Admiral
Admiral
Moderator Team
 
Tonaż: 1.633.000 BRT

Dołączył(a): 05.07.05, 19:31
Lokalizacja: Polska południowa

Re: Polacy na U-Bootach

Postprzez ted » 14.01.18, 18:56

krankehagen napisał(a):Przypomne sobie oczywiście czy miały miejsca zdarzenia pobytu Polaków na ubootach :D.swoją drogą miło byłoby poczytać książke o tym zatopieniu Rozewia przez U-66 w nowszej publikacji poza Tygryskiem :D Historie statku i Uboota to byloby dobre :D

Przypomniałem sobie, że wspomnienia kpt. ż. w. Jerzego Lewandowskiego związane z "Rozewiem" szerzej opublikowano kiedyś w starym miesięczniku MORZE. Niektóre z tych numerów są w moim posiadaniu. Zwłaszcza to, co dotyczy zatopienia statku, Lewandowski opisał też pobyt w obozie jenieckim.
Zachowały się też wspomnienia Niemców związane z naszym kapitanem. Nie lubili go specjalnie, bo uważali, że "przyniósł im pecha" - przynajmniej na początku. Po zatopieniu "Rozewia" Niemcy długo nie mogli spotkać kolejnych celów, dwa razy trafili też pod bomby lotnicze i ledwo ocaleli - z nieznacznymi uszkodzeniami. W sumie sukces U 66 na trym patrolu i tak okazał się pokaźny - bo zatopił 9 jednostek (większość w końcowej fazie patrolu) i uszkodził minami dwa kutry torpedowe. Niemcy zapamiętali sobie szczególnie to, że w momencie ataków na statki kapitan Lewandowski pokazywał im "odwrotną stronę medalu", co uważali za rodzaj obrazy. Nie rozumieli, że kapitan ciężko przeżywał śmierć alianckich kolegów-marynarzy na statkach, które właśnie załoga U 66 zatapiała.
ted
Oberleutnant zur See
 
Tonaż: 261.000 BRT

Dołączył(a): 06.10.13, 20:35


Posty: 15 • Strona 1 z 1

Powrót do II Wojna Światowa



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], Google [Bot] i 1 gość

cron